Ładowarka 1 MW dla ciężarówek. Europa rozwija megawatowe ładowanie

Tomasz Lewandowski • • 0 komentarzy

Ładowanie samochodu elektrycznego z mocą 150 czy 300 kW robi już na kierowcach wrażenie. W przypadku ciężarówek takie wartości przestają jednak wystarczać. Europa zaczyna więc budować zupełnie nową infrastrukturę, a najnowsze stacje mają oferować moc sięgającą nawet 1 MW.

To jeden z najważniejszych technologicznych kroków potrzebnych do elektryfikacji transportu ciężkiego. Ciężarówka spędzająca kilkadziesiąt minut przy ładowarce nie może sobie pozwolić na wielogodzinny postój. Dlatego producenci i operatorzy infrastruktury rozwijają system, który pozwoli dostarczyć ogromną ilość energii w czasie porównywalnym z obowiązkową przerwą kierowcy.

1 MW to zupełnie inna skala

Nowe ładowarki dla ciężarówek wykorzystują standard MCS – Megawatt Charging System. Jak sama nazwa wskazuje, jego zadaniem jest dostarczanie energii z mocą liczona już w megawatach.

Dla porównania typowa szybka ładowarka samochodu osobowego może mieć moc 50, 100 czy 150 kW. Najszybsze rozwiązania dla osobowych EV przekraczają już 300 kW.

1 MW oznacza 1000 kW.

Nie oznacza to oczywiście, że każda ciężarówka będzie przez cały czas pobierała pełny megawat. Moc ładowania zmienia się w zależności od poziomu naładowania baterii, jej temperatury i możliwości konkretnego pojazdu.

Chodzi jednak o stworzenie odpowiedniego zapasu mocy, który pozwoli bardzo szybko uzupełniać energię w dużych akumulatorach.

Europa buduje pierwsze takie punkty

Jednym z przykładów jest rozwijana infrastruktura w Niemczech. Przy autostradzie A7 powstają nowe punkty przeznaczone dla elektrycznych ciężarówek, w tym ładowarki o mocy sięgającej 1 MW.

W jednej z lokalizacji przewidziano również kilka stanowisk o mocy 400 kW.

Takie miejsca mają powstawać przede wszystkim przy głównych trasach transportowych, gdzie każdego dnia przejeżdżają tysiące samochodów ciężarowych.

To właśnie autostrady będą kluczowe dla elektryfikacji transportu dalekobieżnego.

Nie wystarczy bowiem zbudować szybkich ładowarek w centrach miast. Ciężarówki muszą mieć możliwość uzupełnienia energii podczas normalnej pracy na trasie.

Ciężarówka potrzebuje ogromnej baterii

Największym wyzwaniem w elektrycznych ciężarówkach jest pojemność akumulatora.

Samochód osobowy może mieć baterię o pojemności około 60–100 kWh. W przypadku ciężarówki elektrycznej mówimy już o kilkuset kilowatogodzinach, a w niektórych konstrukcjach nawet o wartościach przekraczających 600 kWh.

Tak dużego akumulatora nie można ładować z mocą typową dla samochodu osobowego.

Przy mocy 100 kW uzupełnienie kilkuset kilowatogodzin energii trwałoby zbyt długo.

Dlatego MCS ma umożliwić wykorzystanie krótkiej przerwy kierowcy na dostarczenie dużej ilości energii.

Ładowanie podczas obowiązkowej przerwy

To właśnie tutaj pojawia się największa zaleta megawatowego ładowania.

Kierowca ciężarówki i tak musi robić przerwy wynikające z przepisów dotyczących czasu pracy. Jeżeli w tym samym czasie pojazd zostanie podłączony do ładowarki, postój może pełnić dwie funkcje jednocześnie.

Kierowca odpoczywa, a samochód uzupełnia energię.

To znacznie bardziej praktyczne rozwiązanie niż planowanie osobnego, długiego postoju wyłącznie na ładowanie.

Właśnie dlatego szybkość ładowania jest dla transportu ciężkiego jeszcze ważniejsza niż w samochodach osobowych.

Nie tylko sama ładowarka jest wyzwaniem

Postawienie ładowarki o mocy 1 MW przy autostradzie nie jest tak proste jak instalacja kilku punktów AC na parkingu.

Taka stacja potrzebuje ogromnej ilości energii elektrycznej. Operator musi więc zadbać nie tylko o samą ładowarkę, ale również o odpowiednie przyłącze energetyczne, transformatory, zabezpieczenia oraz infrastrukturę pozwalającą zarządzać dużym poborem mocy.

Jeżeli kilka ciężarówek zacznie jednocześnie ładować się z mocą setek kilowatów, zapotrzebowanie na energię będzie ogromne.

W przyszłości stacje MCS mogą więc wymagać rozwiązań znanych z dużych obiektów przemysłowych, a nie tylko klasycznych parkingów przy drogach.

Czy sieć energetyczna to wytrzyma?

To jedno z najważniejszych pytań związanych z rozwojem MCS.

Jeżeli przy jednej stacji pojawi się kilka ciężarówek, chwilowe zapotrzebowanie może osiągnąć kilka megawatów.

Dlatego operatorzy będą musieli odpowiednio zarządzać mocą. Nie każda ciężarówka musi przecież otrzymywać maksymalną moc przez cały czas.

Możliwe będzie między innymi dynamiczne rozdzielanie dostępnej energii pomiędzy poszczególne stanowiska.

W przyszłości znaczenie może mieć również magazyn energii znajdujący się przy stacji.

Duży magazyn mógłby ładować się stopniowo z sieci, a następnie oddawać energię bardzo szybko wtedy, gdy przyjeżdża kilka ciężarówek jednocześnie.

Elektryczna ciężarówka musi być opłacalna

Sama technologia ładowania to jednak nie wszystko.

Dla firm transportowych najważniejsza będzie ekonomia.

Ciężarówka jest narzędziem pracy. Każda godzina postoju oznacza potencjalną stratę, a koszt energii ma bezpośredni wpływ na opłacalność całego transportu.

Dlatego operatorzy będą musieli zapewnić nie tylko dużą moc, ale również odpowiednią dostępność i przewidywalne ceny.

Jeżeli kierowca będzie musiał czekać na wolne stanowisko przez kilkadziesiąt minut, nawet ładowarka o mocy 1 MW nie rozwiąże problemu.

Kluczowa będzie więc cała sieć, a nie pojedyncze rekordowo szybkie punkty.

Polska również będzie potrzebowała MCS

Rozwój takiej infrastruktury będzie miał znaczenie również dla Polski.

Przez nasz kraj przebiegają ważne europejskie korytarze transportowe, a polskie firmy należą do największych przewoźników drogowych w Unii Europejskiej.

Elektryfikacja transportu ciężkiego będzie więc bezpośrednio dotyczyła również krajowych przewoźników.

Bez odpowiedniej sieci szybkiego ładowania elektryczne ciężarówki nie będą mogły konkurować z dieslami na trasach międzynarodowych.

Polska będzie musiała więc nie tylko rozwijać infrastrukturę dla samochodów osobowych, ale również przygotować główne korytarze transportowe na ładowanie pojazdów ciężkich.

Czy ciężarówki naprawdę przejdą na prąd?

W przypadku transportu miejskiego i regionalnego elektryfikacja jest stosunkowo łatwa do wyobrażenia. Autobus czy ciężarówka wracająca codziennie do bazy może być ładowana przez kilka godzin.

Transport dalekobieżny jest znacznie trudniejszy.

Samochód musi pokonywać setki kilometrów, przewozić ciężki ładunek i jednocześnie minimalizować czas postoju.

Właśnie dlatego rozwój MCS może być jednym z warunków powodzenia elektryfikacji europejskiego transportu.

Jeżeli ładowanie będzie wystarczająco szybkie, ciężarówka elektryczna będzie mogła wykonywać swoją pracę bez konieczności długiego oczekiwania na energię.

1 MW może stać się nową normą

Jeszcze kilka lat temu moc rzędu 350 kW kojarzyła się z najbardziej zaawansowanymi ładowarkami dla samochodów osobowych.

Dzisiaj branża transportowa zaczyna myśleć o wartościach liczonych w megawatach.

To pokazuje, jak szybko zmienia się infrastruktura elektromobilności.

Ładowanie 1 MW nie jest już eksperymentem laboratoryjnym. Europa zaczyna budować rzeczywiste stacje, przy których będą mogły zatrzymywać się elektryczne ciężarówki.

Jeżeli sieć będzie rozwijała się równie szybko jak liczba nowych pojazdów, w ciągu kilku lat megawatowe ładowanie może stać się jednym z podstawowych elementów europejskiego transportu drogowego.

A wtedy elektromobilność przestanie dotyczyć wyłącznie samochodów osobowych.

Udostępnij:
Tomasz Lewandowski

Redaktor — Recenzuje auta elektryczne w codziennym użytkowaniu. Piszę o technologii, ale też ją tworzę, fan TESLI - ale nie zagorzały ;-) W wolnym czasie biegam, jak nie jadę autem.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.