Chińskie elektryki wjeżdżają do Europy coraz szerzej. Unijne cła nie zatrzymały BYD

Tomasz Lewandowski • • 0 komentarzy

Unia Europejska chciała ograniczyć napływ tanich samochodów elektrycznych z Chin. Wprowadzone dodatkowe cła miały chronić europejskich producentów przed konkurencją wspieraną przez chińskie państwo. Problem w tym, że chińskie marki nie tylko nie zniknęły z europejskiego rynku, ale systematycznie zwiększają swoją obecność.

Najlepszym przykładem jest BYD. Chiński producent szybko zwiększa sprzedaż w Europie, a jego strategia pokazuje, że same cła mogą nie wystarczyć, aby zatrzymać ekspansję chińskiej motoryzacji.

Chińskie samochody elektryczne zdobywają Europę

W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku samochody elektryczne chińskich marek odpowiadały już za około 14,2 proc. sprzedaży samochodów BEV w Europie Zachodniej. To wzrost o niemal 5 punktów procentowych w porównaniu z całym 2025 rokiem.

Wśród marek, które coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na Starym Kontynencie, znajdują się między innymi BYD, Chery, SAIC, MG oraz Xpeng. Chińscy producenci korzystają nie tylko z konkurencyjnych cen, ale również z coraz większego doświadczenia w produkcji samochodów elektrycznych i baterii.

Co istotne, wzrost chińskich marek następuje w czasie, gdy europejski rynek samochodów elektrycznych sam szybko rośnie. W pierwszej połowie 2026 roku w Unii Europejskiej zarejestrowano 1 220 890 nowych samochodów elektrycznych, a ich udział w rynku nowych samochodów wyniósł 20,7 proc..

Oznacza to, że chińscy producenci trafili na bardzo korzystny moment. Popyt na samochody elektryczne w Europie rośnie, a jednocześnie coraz więcej klientów szuka modeli oferujących dużo wyposażenia za możliwie niską cenę.

Cła miały zatrzymać chińskie EV

Od końca października 2024 roku Unia Europejska stosuje dodatkowe cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Ich wysokość zależy od producenta.

W przypadku BYD dodatkowa stawka wynosi 17 proc.. Po doliczeniu standardowego 10-procentowego cła importowego oznacza to łączne obciążenie na poziomie około 27 proc..

Dla niektórych konkurentów sytuacja jest jeszcze trudniejsza. W przypadku samochodów produkowanych przez SAIC, właściciela między innymi marki MG, łączna wysokość ceł może sięgać około 45 proc.

Teoretycznie powinno to znacząco pogorszyć konkurencyjność chińskich samochodów. W praktyce efekt jest znacznie bardziej skomplikowany.

BYD zamiast się wycofać, zwiększa import

Analiza Transport & Environment pokazuje, że producenci z Chin znaleźli sposoby na ograniczenie wpływu europejskich ceł. Szczególnie interesujący jest przypadek BYD, który mimo obowiązującej dodatkowej taryfy ponad dwukrotnie zwiększył import samochodów elektrycznych do Unii Europejskiej.

Chińscy producenci mają przy tym kilka przewag. Ogromna skala produkcji, rozbudowany łańcuch dostaw baterii oraz doświadczenie zdobyte na niezwykle konkurencyjnym rynku chińskim pozwalają im utrzymywać atrakcyjne ceny nawet po uwzględnieniu dodatkowych kosztów.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że część chińskich producentów coraz intensywniej inwestuje w produkcję samochodów poza Chinami. Budowa fabryk w Europie i innych regionach świata może w przyszłości pozwolić im częściowo uniezależnić się od europejskich ceł nakładanych na samochody importowane z Chin.

Chińscy producenci znaleźli jeszcze jedną drogę

Ciekawym elementem całej układanki są samochody hybrydowe typu plug-in, czyli PHEV.

Dodatkowe unijne cła zostały wprowadzone przede wszystkim na samochody elektryczne BEV produkowane w Chinach. Samochody hybrydowe typu plug-in nie zostały objęte tymi samymi dodatkowymi taryfami.

Chińscy producenci zaczęli więc zwiększać znaczenie modeli PHEV w swojej europejskiej strategii. Dla klienta taki samochód nadal może oferować możliwość codziennej jazdy na energii elektrycznej, a producent unika części obciążeń, które dotyczą importowanych BEV.

Bruksela zaczęła już przyglądać się temu problemowi. W czerwcu 2026 roku pojawiły się informacje o przygotowywaniu przez Unię Europejską działań dotyczących chińskich hybryd plug-in. Jeśli takie rozwiązania zostaną wprowadzone, chińscy producenci będą musieli znaleźć kolejne sposoby na utrzymanie przewagi cenowej.

Chińska motoryzacja coraz mocniej wychodzi poza Chiny

Ekspansja w Europie nie jest przypadkiem. Chińscy producenci coraz mocniej szukają klientów poza własnym rynkiem.

W lipcu 2026 roku sprzedaż samochodów w Chinach spadła o 21,1 proc. rok do roku. Jednocześnie eksport samochodów z Chin wzrósł aż o 88,2 proc.. Szczególnie szybko rosły zagraniczne dostawy samochodów elektrycznych oraz hybryd plug-in, których eksport zwiększył się o 147,8 proc..

To bardzo ważna zmiana dla europejskiego rynku. Chińskie firmy nie traktują już eksportu jako dodatku do sprzedaży krajowej. Dla części producentów ekspansja zagraniczna staje się jednym z najważniejszych elementów strategii rozwoju.

BYD coraz bliżej europejskiej czołówki

Skala ekspansji BYD robi szczególne wrażenie. W pierwszej połowie 2026 roku chiński producent znalazł się już bardzo blisko Tesli pod względem liczby rejestracji w Europie.

Według dostępnych danych BYD zarejestrował w Europie w pierwszych sześciu miesiącach roku około 174 tys. samochodów, podczas gdy Tesla osiągnęła około 170 tys. rejestracji.

Jeszcze kilka lat temu taki wynik chińskiej marki wydawałby się mało prawdopodobny. Dzisiaj BYD jest jednym z najważniejszych nowych graczy na europejskim rynku samochodowym.

Czy europejskie marki mają powody do obaw?

Tak. I nie chodzi wyłącznie o samą cenę samochodów.

Chińscy producenci bardzo szybko nadrabiają dystans technologiczny. Ich samochody oferują coraz większe akumulatory, szybkie ładowanie, rozbudowane systemy multimedialne oraz bogate wyposażenie już w podstawowych wersjach.

Jednocześnie europejscy producenci muszą mierzyć się z wysokimi kosztami produkcji, transformacją swoich fabryk oraz koniecznością inwestowania miliardów euro w elektromobilność.

Jeżeli chińskie marki będą w stanie utrzymać przewagę kosztową, europejscy producenci mogą zostać zmuszeni do obniżania cen albo ograniczania marż.

Co to oznacza dla kierowców w Polsce?

Z punktu widzenia kierowcy rosnąca konkurencja może być dobrą wiadomością.

Większa liczba producentów oznacza większy wybór samochodów elektrycznych, a presja cenowa może wymusić na europejskich markach oferowanie lepszego wyposażenia i bardziej atrakcyjnych cen.

Polski rynek jest szczególnie interesujący, ponieważ coraz większa liczba chińskich marek pojawia się w naszym kraju. Jeżeli ich sprzedaż będzie rosła tak szybko jak na największych rynkach europejskich, w kolejnych latach możemy zobaczyć znacznie większą konkurencję między producentami.

Dla kupującego może to oznaczać jedno: coraz trudniej będzie uzasadnić wysoką cenę samochodu wyłącznie logo na masce.

Unijne cła nie zatrzymały chińskiej ofensywy

Europejska polityka celna niewątpliwie utrudniła chińskim producentom działalność na Starym Kontynencie. Nie doprowadziła jednak do zatrzymania ich ekspansji.

Wręcz przeciwnie. BYD zwiększa sprzedaż, chiński eksport samochodów rośnie w rekordowym tempie, a udział chińskich marek w europejskim rynku samochodów elektrycznych systematycznie się zwiększa.

Jednocześnie europejski rynek EV szybko rośnie. W pierwszej połowie 2026 roku samochody elektryczne odpowiadały już za ponad jedną piątą wszystkich nowych rejestracji w UE.

Najbliższe lata mogą więc przynieść bardzo ciekawą walkę. Z jednej strony mamy doświadczonych europejskich producentów z rozbudowaną siecią sprzedaży i serwisów. Z drugiej — chińskie firmy dysponujące ogromną skalą produkcji, doświadczeniem w produkcji baterii i coraz bardziej zaawansowanymi samochodami.

Jedno jest już pewne: chińskich samochodów elektrycznych w Europie będzie coraz więcej. Pytanie nie brzmi już, czy zagrażają europejskim producentom, ale jak mocno zmienią cały rynek.


Źródła:

  • ACEA – dane dotyczące rejestracji samochodów w UE w pierwszej połowie 2026 roku.
  • Transport & Environment – analiza wpływu unijnych ceł na chińskie samochody elektryczne.
  • Reuters – dane dotyczące chińskiej sprzedaży krajowej i eksportu samochodów w lipcu 2026 roku.
  • The Guardian – analiza rosnącego udziału chińskich marek EV w Europie.
Udostępnij:
Tomasz Lewandowski

Redaktor — Recenzuje auta elektryczne w codziennym użytkowaniu. Piszę o technologii, ale też ją tworzę, fan TESLI - ale nie zagorzały ;-) W wolnym czasie biegam, jak nie jadę autem.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.