10 minut przy ładowarce i jedziesz dalej. Czy superszybkie ładowanie zmieni samochody elektryczne?

Anna Kowalczyk • • 0 komentarzy

Jeszcze kilka lat temu szybkie ładowanie samochodu elektrycznego oznaczało moc około 50–100 kW. Dzisiaj najnowsze samochody potrafią przyjmować ponad 300 kW, a najnowsza technologia BYD Flash Charging idzie jeszcze dalej – producent mówi nawet o 1500 kW. Czy oznacza to, że ładowanie elektryka już wkrótce będzie trwało tyle samo co tankowanie samochodu spalinowego?

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy właśnie w momencie dużej zmiany. Problemem nie jest już wyłącznie pojemność baterii. Producenci coraz mocniej pracują nad tym, aby samochód mógł przyjąć ogromną ilość energii w bardzo krótkim czasie.

400 kW przestaje robić wrażenie

Jeszcze niedawno ładowarka o mocy 150 kW była symbolem bardzo szybkiego ładowania.

Dzisiaj na rynku pojawiają się samochody wykorzystujące instalacje 800 V, które potrafią przyjmować ponad 300 kW.

Nowe BMW iX3 z rodziny Neue Klasse może korzystać z ładowania z mocą do 400 kW. Przy odpowiednio przygotowanej stacji producent deklaruje możliwość odzyskania setek kilometrów zasięgu w stosunkowo krótkim czasie.

Podobne rozwiązania pojawiają się również u innych producentów. Mercedes-Benz CLA wykorzystuje architekturę 800 V i może ładować się z mocą przekraczającą 300 kW. W praktyce pozwala to znacząco skrócić postoje podczas długiej podróży.

Warto jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy: maksymalna moc ładowania nie oznacza, że samochód przez cały czas będzie ładował się z taką mocą.

Najważniejsza jest krzywa ładowania

To jeden z parametrów, na który kierowcy powinni zwracać większą uwagę.

Producenci bardzo chętnie podają maksymalną moc ładowania. Jeżeli samochód może przez kilka minut osiągnąć 350 kW, wygląda to imponująco.

Znacznie ważniejsze jest jednak to, jak długo samochód utrzymuje wysoką moc.

Przykładowo samochód może rozpocząć ładowanie z mocą 300 kW, ale po przekroczeniu 50–60 proc. poziomu naładowania zacząć ją mocno ograniczać.

Inny samochód może osiągać „tylko” 250 kW, ale utrzymywać wysoką moc znacznie dłużej.

W efekcie drugi samochód może zakończyć ładowanie w podobnym czasie, a czasem nawet szybciej.

Dlatego przy porównywaniu EV warto patrzeć nie tylko na maksymalną moc, ale na czas ładowania od 10 do 80 proc. oraz ilość odzyskanego zasięgu w określonym czasie.

BYD pokazuje, że można pójść jeszcze dalej

Jedną z najbardziej spektakularnych technologii jest obecnie BYD Flash Charging.

Technologia została wprowadzona w Europie wraz z marką DENZA i modelem Z9GT.

Według BYD system może osiągać moc nawet 1500 kW. Producent deklaruje możliwość naładowania samochodu z 10 do 70 proc. w około pięć minut, a z 10 do 97 proc. w około dziewięć minut.

To wartości, które jeszcze niedawno wydawały się kompletnie nierealne dla samochodu produkcyjnego. :contentReference[oaicite:1]{index=1}

Co jeszcze ciekawsze, BYD deklaruje możliwość osiągania takich parametrów również w bardzo niskiej temperaturze. W przypadku ładowania od 20 do 97 proc. producent podaje około 12 minut nawet przy temperaturze -30°C. :contentReference[oaicite:2]{index=2}

1500 kW nie oznacza, że każdy samochód dostanie 1500 kW

Warto tutaj zachować zdrowy rozsądek.

Sam fakt istnienia ładowarki o mocy 1500 kW nie oznacza, że każdy samochód elektryczny będzie mógł z niej skorzystać.

Samochód musi mieć odpowiednią architekturę elektryczną, baterię oraz system zarządzania temperaturą i przepływem energii.

Jeżeli samochód jest zaprojektowany do przyjmowania maksymalnie 150 kW, podłączenie go do ładowarki 1500 kW nie sprawi, że nagle zacznie ładować się dziesięć razy szybciej.

Ładowarka może oferować ogromną moc, ale to samochód decyduje, ile energii rzeczywiście pobierze.

Dlaczego samochody przechodzą na 800 V?

Jednym z kluczowych elementów rozwoju szybkiego ładowania jest przejście z instalacji 400 V na 800 V.

Przy tej samej mocy wyższe napięcie oznacza możliwość zastosowania niższego natężenia prądu.

To ma duże znaczenie z punktu widzenia przewodów, strat energii, temperatury oraz całego układu elektrycznego samochodu.

W uproszczeniu można powiedzieć, że:

moc = napięcie × natężenie

Jeżeli chcemy osiągnąć bardzo wysoką moc ładowania, zwiększenie napięcia pozwala ograniczyć wymagane natężenie prądu.

Dlatego właśnie coraz więcej nowych samochodów wykorzystuje architekturę 800 V.

Duża moc oznacza jednak duże wyzwania

Superszybkie ładowanie nie jest rozwiązaniem pozbawionym problemów.

Największym wyzwaniem jest energia elektryczna.

Stacja z kilkoma ładowarkami o mocy kilkuset kilowatów może potrzebować przyłącza o ogromnej mocy.

Jeżeli chcemy stworzyć hub z dziesięcioma stanowiskami po 350 kW, teoretyczna moc wszystkich ładowarek wynosi już 3,5 MW.

W przypadku technologii 1500 kW skala problemu jest jeszcze większa.

Nie każda lokalizacja ma dostęp do sieci energetycznej pozwalającej na takie obciążenie.

Dlatego pojawiają się magazyny energii

Jednym z rozwiązań są magazyny energii współpracujące z ładowarkami.

BYD wykorzystuje właśnie takie rozwiązanie w swojej technologii Flash Charging. Magazyn może być ładowany z sieci ze znacznie niższą mocą, a następnie wykorzystuje zgromadzoną energię podczas krótkich okresów bardzo dużego zapotrzebowania.

W ten sposób można ograniczyć wymagania dotyczące przyłącza energetycznego, a jednocześnie zapewnić samochodom bardzo wysoką moc ładowania. :contentReference[oaicite:3]{index=3}

W przyszłości takie połączenie może stać się standardem na największych hubach ładowania.

Czy 1000 km zasięgu przestanie mieć znaczenie?

Rozwój szybkiego ładowania może zmienić sposób, w jaki patrzymy na zasięg samochodu elektrycznego.

Dzisiaj ogromna bateria jest dla wielu klientów zabezpieczeniem przed koniecznością częstego ładowania.

Jeżeli jednak samochód będzie mógł w kilka minut odzyskać 300–400 km realnego zasięgu, potrzeba posiadania baterii o ogromnej pojemności może być znacznie mniejsza.

Z punktu widzenia producenta oznacza to również niższą masę samochodu.

Zamiast montować akumulator o pojemności 120 kWh tylko po to, aby klient mógł przejechać bardzo długi dystans bez postoju, można zastosować mniejszą baterię i zapewnić możliwość bardzo szybkiego uzupełnienia energii.

To może być korzystne zarówno dla ceny samochodu, jak i jego efektywności.

Nie zawsze potrzebujemy superszybkiego ładowania

Paradoksalnie samochód zdolny do ładowania z mocą 400 czy 1000 kW nie oznacza, że kierowca będzie chciał korzystać z takiej możliwości każdego dnia.

Podczas codziennej jazdy najwygodniejsze pozostaje ładowanie w domu lub w miejscu pracy.

Samochód może być podłączony przez kilka godzin lub całą noc, a rano będzie gotowy do jazdy.

Ultraszybkie ładowanie ma największy sens podczas długich podróży.

Wtedy każda minuta postoju ma znaczenie.

Ładowanie może stać się szybsze niż tankowanie

To właśnie tutaj może nastąpić największa zmiana w postrzeganiu samochodów elektrycznych.

Dzisiaj jednym z argumentów przeciwko EV jest czas potrzebny na uzupełnienie energii.

Jeżeli jednak samochód będzie potrzebował 10–15 minut na odzyskanie kilkuset kilometrów zasięgu, różnica względem tankowania samochodu spalinowego zacznie być znacznie mniej istotna.

Co więcej, samochód elektryczny nie musi być ładowany „do pełna” podczas każdej wizyty na szybkiej stacji.

Podczas podróży często wystarczy krótki postój, aby odzyskać energię potrzebną do przejechania kolejnych kilkuset kilometrów.

Polska też będzie musiała się na to przygotować

Rozwój ultraszybkiego ładowania będzie miał znaczenie również dla polskiego rynku.

W Polsce szybko rośnie liczba samochodów elektrycznych i publicznych punktów ładowania. Wraz z pojawianiem się samochodów wyposażonych w instalacje 800 V coraz większego znaczenia będą nabierały szybkie ładowarki DC.

Nie wystarczy jednak samo postawienie urządzenia o wysokiej mocy.

Potrzebne będą odpowiednie przyłącza energetyczne, magazyny energii, systemy zarządzania mocą oraz dobrze zaprojektowane lokalizacje.

Przyszły hub ładowania może więc bardziej przypominać małą instalację energetyczną niż tradycyjną stację paliw.

Najważniejsza będzie ilość energii odzyskanej w kilka minut

W świecie superszybkiego ładowania zaczynamy więc odchodzić od prostego pytania:

„Jaką moc ma ładowarka?”

Znacznie lepsze pytanie brzmi:

„Ile kilometrów mogę odzyskać w 5, 10 albo 15 minut?”

To właśnie ten parametr najlepiej pokazuje, jak samochód zachowa się podczas prawdziwej podróży.

Technologie takie jak 800 V, nowe ogniwa, lepsze chłodzenie baterii, magazyny energii i ultraszybkie ładowarki sprawiają, że czas potrzebny na uzupełnienie energii systematycznie się skraca.

Być może za kilka lat największą przewagą samochodu elektrycznego nie będzie już ogromny zasięg, ale możliwość odzyskania kilkuset kilometrów w czasie krótszym niż przerwa na kawę.


Źródła:

  • BYD / DENZA – informacje dotyczące technologii FLASH Charging i modelu Z9GT.
  • BMW Group – informacje dotyczące technologii ładowania nowej generacji Neue Klasse.
  • Mercedes-Benz – informacje dotyczące architektury 800 V i szybkiego ładowania nowego CLA.
  • ACEA / europejskie dane dotyczące rozwoju rynku samochodów elektrycznych.
Udostępnij:
Anna Kowalczyk

Dziennikarka motoryzacyjna — Pisze o nowych modelach i technologii ładowania. Mama na cały etat, pasjonatka w weekendy. Moje auto? Nissan Leaf - zauroczył mnie od razu, nie zamienię się za nic.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.