Elektryki w Polsce 2026. Mamy już prawie 155 tysięcy aut, ale czy ładowarek wystarczy?
Tomasz Lewandowski
•
•
0 komentarzy

Polski rynek samochodów elektrycznych rośnie znacznie szybciej niż jeszcze kilka lat temu. Na koniec czerwca 2026 roku po polskich drogach jeździło już prawie 155 tysięcy samochodów BEV. Jednocześnie szybko rozwija się infrastruktura ładowania. Pytanie brzmi jednak: czy sieć ładowarek nadąża za rosnącą liczbą elektryków?
Jeszcze niedawno samochód elektryczny w Polsce był rozwiązaniem wybieranym głównie przez entuzjastów nowych technologii i mieszkańców największych miast. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Oferta samochodów rośnie, ceny stają się bardziej konkurencyjne, a liczba nowych rejestracji wyraźnie przyspiesza.
Prawie 155 tysięcy elektryków w Polsce
Według najnowszego E-Mobility Index przygotowanego przez PZPM i PSNM, na koniec czerwca 2026 roku w Polsce zarejestrowanych było 154 947 samochodów osobowych i użytkowych z napędem w pełni elektrycznym.
Tylko w pierwszej połowie 2026 roku liczba samochodów BEV zwiększyła się o 22 737 egzemplarzy. Był to wynik o około 22 proc. wyższy niż wzrost odnotowany w analogicznym okresie 2025 roku.
Tempo wzrostu pokazuje, że polski rynek EV wszedł w zupełnie nową fazę. Samochody elektryczne nie są już ciekawostką stanowiącą niewielki ułamek rynku. Z każdym kolejnym miesiącem przybywa ich na tyle dużo, że coraz większe znaczenie zaczyna mieć infrastruktura.
Rynek rośnie mimo końca dopłat
Jednym z ciekawszych elementów obecnej sytuacji jest fakt, że wzrost elektromobilności nie zatrzymał się po zakończeniu programu dopłat NaszEauto.
Program miał istotny wpływ na sprzedaż samochodów elektrycznych, szczególnie pod koniec 2025 roku. Mimo zakończenia programu zainteresowanie BEV pozostaje wysokie.
Na rynku pojawiło się również więcej samochodów w niższych przedziałach cenowych. Szczególnie mocno zwiększa się oferta chińskich producentów, którzy konkurują przede wszystkim ceną, wyposażeniem oraz technologią.
To ważna zmiana. Jeżeli samochód elektryczny ma stać się rozwiązaniem masowym, nie może być dostępny wyłącznie w segmencie premium.
Ładowarek również szybko przybywa
Rosnąca liczba samochodów wymusza rozwój infrastruktury.
Według danych PZPM i KPMG na koniec czerwca 2026 roku w Polsce funkcjonowało 13 792 punkty ładowania samochodów elektrycznych. To oznacza znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami.
Jeszcze na koniec 2025 roku, według danych PSNM, w Polsce działało łącznie 11 762 publiczne punkty ładowania. W ciągu 2025 roku ich liczba zwiększyła się o ponad jedną trzecią.
Co istotne, coraz większą część nowych inwestycji stanowią ładowarki DC, czyli urządzenia pozwalające na znacznie szybsze uzupełnianie energii.
Polska inwestuje w szybkie ładowanie
Rozwój infrastruktury DC jest szczególnie ważny z punktu widzenia kierowców podróżujących na dłuższych trasach.
Ładowarka AC o mocy kilkunastu czy kilkudziesięciu kilowatów świetnie sprawdza się podczas wielogodzinnego postoju, ale na trasie kierowca potrzebuje przede wszystkim szybkiego uzupełnienia energii.
W 2025 roku operatorzy uruchomili w Polsce 1732 nowe punkty DC. Był to rekordowy wynik. Jednocześnie liczba punktów o mocy przekraczającej 150 kW wzrosła z 502 na koniec 2024 roku do 1177 na koniec 2025 roku.
Rozwijają się również tak zwane huby ładowania. Pod koniec 2025 roku kierowcy mieli do dyspozycji 95 lokalizacji posiadających co najmniej cztery punkty ładowania o mocy przekraczającej 150 kW.
Czy infrastruktura nadąża za liczbą samochodów?
To znacznie trudniejsze pytanie.
Sam wzrost liczby ładowarek nie oznacza jeszcze, że infrastruktura jest wystarczająca. Liczy się również ich rozmieszczenie, moc, liczba stanowisk w jednej lokalizacji oraz dostępność w godzinach największego ruchu.
Problem szczególnie szybko może pojawić się w największych miastach oraz przy głównych trasach.
Jeżeli w ciągu kilku lat liczba samochodów elektrycznych zwiększy się z obecnych około 155 tysięcy do kilkuset tysięcy, pojedyncze popularne lokalizacje będą musiały obsługiwać znacznie większą liczbę samochodów.
W praktyce oznacza to, że przyszłość infrastruktury nie może opierać się wyłącznie na dokładaniu kolejnych pojedynczych ładowarek.
Potrzebujemy większych hubów ładowania
Jednym z najbardziej widocznych trendów jest rozwój dużych stacji ładowania.
Zamiast jednej lub dwóch ładowarek w pobliżu sklepu czy restauracji coraz częściej powstają lokalizacje z kilkoma, kilkunastoma, a docelowo nawet kilkudziesięcioma stanowiskami.
Takie rozwiązanie ma kilka zalet.
- kierowca ma większą szansę na znalezienie wolnego stanowiska,
- można obsłużyć wiele samochodów jednocześnie,
- łatwiej zwiększać moc całej lokalizacji,
- stacja może stać się punktem postoju podczas dłuższej podróży.
To szczególnie ważne wraz z pojawianiem się samochodów zdolnych do przyjmowania ponad 200, 300, a nawet 400 kW.
Największym wyzwaniem może być nie liczba ładowarek, ale sieć energetyczna
Im szybsze są ładowarki, tym większego zapotrzebowania na moc wymagają.
Stacja z kilkunastoma szybkimi ładowarkami może potrzebować przyłącza o mocy liczonej w megawatach. W niektórych lokalizacjach oznacza to konieczność modernizacji infrastruktury energetycznej, budowy nowych przyłączy oraz zastosowania systemów zarządzania mocą.
W przyszłości coraz większą rolę mogą odgrywać również magazyny energii.
Magazyn pozwala zgromadzić energię wcześniej i wykorzystać ją w momencie największego zapotrzebowania. Dzięki temu operator może ograniczyć chwilowe obciążenie sieci, a jednocześnie zapewnić wysoką moc ładowania samochodom.
Polska ma jeszcze jeden problem – nierównomierne rozmieszczenie infrastruktury
Nie każda część kraju rozwija się w takim samym tempie.
Największa koncentracja ładowarek występuje w dużych miastach oraz wzdłuż najważniejszych tras. Dla mieszkańca Warszawy, Wrocławia, Poznania czy Gdańska dostęp do infrastruktury jest zupełnie inny niż dla kierowcy mieszkającego w mniejszej miejscowości.
To jeden z powodów, dla których samochód elektryczny nadal może być znacznie wygodniejszy dla osoby posiadającej własny garaż i możliwość ładowania w domu.
Dla mieszkańca bloku, który nie ma własnego miejsca parkingowego z dostępem do energii, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Domowe ładowanie nadal jest kluczowe
Rozwój publicznej infrastruktury nie oznacza, że każdy właściciel EV będzie regularnie korzystał z szybkich ładowarek.
Wręcz przeciwnie. Dla wielu użytkowników najwygodniejszym rozwiązaniem pozostanie ładowanie samochodu w domu.
Samochód może być podłączony przez noc, a rano jest gotowy do jazdy. Dzięki temu publiczna infrastruktura jest potrzebna przede wszystkim podczas dłuższych podróży oraz dla osób, które nie mają możliwości ładowania na własnym parkingu.
To właśnie rozwój ładowania domowego i osiedlowego może więc mieć równie duże znaczenie jak budowa kolejnych ultraszybkich stacji przy autostradach.
Chińskie samochody mogą dodatkowo przyspieszyć zmianę
Polski rynek staje się również coraz bardziej konkurencyjny pod względem dostępnych marek.
Chińscy producenci szybko zwiększają swoją obecność w Polsce. Według PZPM po raz drugi w historii dwie chińskie marki znalazły się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się marek głównego nurtu w Polsce.
Jeżeli producenci z Chin będą nadal oferować samochody elektryczne w atrakcyjnych cenach, mogą znacząco zwiększyć tempo elektryfikacji polskiego rynku.
To z kolei będzie oznaczało jeszcze większą presję na rozwój infrastruktury.
Czy w Polsce można już normalnie korzystać z samochodu elektrycznego?
Tak, ale dużo zależy od sposobu użytkowania.
Dla kierowcy, który może ładować samochód w domu, obecna infrastruktura publiczna jest już wystarczająca, aby swobodnie korzystać z EV na co dzień i podróżować po Polsce.
W przypadku osoby mieszkającej w bloku, bez własnego miejsca parkingowego i bez możliwości regularnego ładowania, samochód elektryczny nadal wymaga większego planowania.
Na głównych trasach sytuacja poprawia się jednak bardzo szybko. Coraz więcej jest szybkich ładowarek, a ich moc systematycznie rośnie.
Najbliższe lata będą kluczowe
Polska elektromobilność weszła w etap, w którym wzrost liczby samochodów zaczyna bezpośrednio wpływać na wymagania wobec infrastruktury.
Na koniec czerwca 2026 roku mieliśmy już 154 947 samochodów BEV oraz około 13,8 tys. publicznych punktów ładowania.
Jeżeli sprzedaż samochodów elektrycznych będzie nadal rosła w obecnym tempie, w kolejnych latach liczba EV może zwiększać się o dziesiątki tysięcy rocznie.
Wtedy kluczowe stanie się nie tylko pytanie, ile mamy ładowarek, ale również gdzie się znajdują, jaką mają moc i czy sieć energetyczna jest przygotowana na ich dalszy rozwój.
Polska nie startuje już od zera. Infrastruktura rozwija się szybko, a liczba samochodów elektrycznych rośnie. Największym wyzwaniem będzie teraz utrzymanie odpowiedniego tempa inwestycji.
Jeżeli się uda, za kilka lat ładowanie samochodu elektrycznego może być tak samo naturalną częścią podróży jak dzisiejsze tankowanie samochodu spalinowego.
Źródła:
- PZPM / PSNM – E-Mobility Index, dane za czerwiec 2026.
- PZPM / KPMG – raport „Branża motoryzacyjna. Automotive Industry”, H1 2026.
- PSNM – raport „The year 2025 in New Mobility in Poland”.
Redaktor — Recenzuje auta elektryczne w codziennym użytkowaniu. Piszę o technologii, ale też ją tworzę, fan TESLI - ale nie zagorzały ;-) W wolnym czasie biegam, jak nie jadę autem.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz