Range Rover Electric debiutuje. 550 KM i do 600 km zasięgu

Katarzyna Nowak • • 0 komentarzy

Range Rover po raz pierwszy otrzymał w pełni elektryczny napęd. Nowy model zachowuje charakterystyczną sylwetkę luksusowego SUV-a, ale pod nadwoziem kryje potężny układ dwóch silników elektrycznych, baterię o pojemności 118,5 kWh i 550 KM.

To jeden z najbardziej interesujących elektrycznych debiutów początku jesieni 2026 roku. Producent nie próbuje przy tym stworzyć małego i lekkiego samochodu. Range Rover Electric ma być pełnoprawnym luksusowym SUV-em, który zachowuje możliwości terenowe oraz komfort znany ze spalinowych wersji modelu.

Range Rover po raz pierwszy całkowicie na prąd

Elektryfikacja Range Rovera była tylko kwestią czasu.

Marka od kilku lat rozwijała projekt dużego elektrycznego SUV-a, ale przez długi czas szczegóły dotyczące samochodu pozostawały ograniczone.

Teraz samochód jest już gotowy do wejścia na rynek.

Na pierwszy rzut oka trudno odróżnić go od klasycznego Range Rovera.

Największe zmiany znajdują się jednak pod nadwoziem.

Dwa silniki i 550 KM

Range Rover Electric korzysta z dwóch silników elektrycznych.

Łącznie rozwijają one około 550 KM oraz aż 850 Nm momentu obrotowego.

Takie parametry oznaczają, że mimo ogromnych rozmiarów samochód nie powinien mieć problemów z dynamiczną jazdą.

Elektryczny napęd ma również inną zaletę. Maksymalny moment obrotowy dostępny jest praktycznie natychmiast, dzięki czemu duży SUV może bardzo szybko reagować na wciśnięcie pedału przyspieszenia.

To jednak nie osiągi mają być najważniejszą cechą elektrycznego Range Rovera.

Producent chce przede wszystkim zachować komfort, ciszę i możliwości terenowe, z których słynie marka.

Bateria ma prawie 120 kWh

Do napędzania samochodu wykorzystano ogromny akumulator o pojemności 118,5 kWh.

Tak duża bateria jest częściowo konsekwencją rozmiarów samochodu, jego masy oraz oczekiwanego zasięgu.

Według danych producenta Range Rover Electric ma przejechać na jednym ładowaniu do około 600 km.

Oczywiście rzeczywisty zasięg będzie zależał od temperatury, prędkości, warunków drogowych oraz stylu jazdy.

W przypadku dużego SUV-a z dwoma silnikami elektrycznymi wynik około 600 km WLTP jest jednak bardzo interesujący.

Prawie trzy tony i nadal ma być dobry w terenie

Range Rover Electric nie jest samochodem projektowanym wyłącznie do jazdy po mieście.

Jednym z największych wyzwań konstrukcyjnych było połączenie dużej baterii i wysokiej masy z możliwościami terenowymi.

Producent zadbał między innymi o możliwość pokonywania trudnego terenu oraz brodzenia w wodzie.

Elektryczny napęd może być tutaj nawet zaletą.

Silniki mogą bardzo precyzyjnie kontrolować moment obrotowy przekazywany na poszczególne koła. W terenie może to ułatwiać kontrolowanie samochodu na śliskiej nawierzchni.

Nie trzeba również czekać na wejście silnika spalinowego na odpowiednie obroty.

Elektryk, który ma być przede wszystkim Range Roverem

To właśnie tutaj kryje się najciekawsza część tego projektu.

Producent nie chciał stworzyć samochodu, który tylko wygląda jak Range Rover, ale zachowuje się jak zupełnie inny model.

Cel był odwrotny.

Elektryczny napęd miał zostać wykorzystany tak, aby samochód zachował charakter marki.

Oznacza to między innymi bardzo wysoki poziom wyciszenia, komfortowe zawieszenie i dużą przestrzeń we wnętrzu.

Brak silnika spalinowego dodatkowo pozwala ograniczyć hałas i wibracje, które w dużym luksusowym SUV-ie są szczególnie odczuwalne.

Ładowanie również będzie ważne

Przy baterii o pojemności prawie 120 kWh szybkość ładowania ma ogromne znaczenie.

Duży akumulator pozwala uzyskać odpowiedni zasięg, ale jego uzupełnienie może być czasochłonne, jeżeli samochód nie dysponuje odpowiednio mocnym systemem ładowania.

Range Rover Electric został więc zaprojektowany z myślą o szybkim ładowaniu DC.

W przypadku samochodu tej wielkości jest to szczególnie istotne podczas dalekich podróży.

Przy odpowiedniej infrastrukturze nawet bardzo duży SUV elektryczny może być samochodem na długie trasy.

Czy elektryczny Range Rover ma sens?

Na papierze może wydawać się to trochę dziwnym połączeniem.

Ogromny SUV ważący niemal trzy tony, duża bateria i dwa silniki elektryczne nie są przecież receptą na minimalne zużycie energii.

Range Rover Electric nie ma jednak konkurować z małymi samochodami miejskimi.

Jego zadaniem jest zaoferowanie klientom marki możliwości wyboru napędu elektrycznego bez rezygnacji z luksusu, przestrzeni i możliwości terenowych.

To zupełnie inny kierunek elektryfikacji niż w przypadku małych miejskich EV.

Luksusowe SUV-y również przechodzą na prąd

Range Rover nie jest oczywiście jedyną luksusową marką, która elektryfikuje największe modele.

Mercedes, BMW, Porsche, Audi i inni producenci od kilku lat rozwijają elektryczne samochody klasy premium.

Rynek stopniowo pokazuje jednak, że samochód elektryczny nie musi być mały, oszczędny i przeznaczony wyłącznie do miasta.

Technologia baterii pozwala dzisiaj budować również bardzo duże samochody.

Problemem pozostaje przede wszystkim cena oraz masa, ale dla klientów segmentu premium nie zawsze są to najważniejsze kryteria.

Największą zaletą może być cisza

W przypadku Range Rovera szczególnie ciekawy może być komfort podróżowania.

Samochód elektryczny nie generuje hałasu typowego dla dużego silnika spalinowego.

Przy wysokiej jakości wyciszeniu oraz zawieszeniu może więc stworzyć wyjątkowo spokojne środowisko dla pasażerów.

To właśnie dlatego luksusowe samochody mogą być jednym z segmentów, w których elektryczny napęd ma szczególnie dużo sensu.

Im bardziej liczy się komfort i cisza, tym większą przewagę może dawać napęd elektryczny.

To nie jest samochód dla każdego

Oczywiście Range Rover Electric nie stanie się masowym samochodem elektrycznym.

Ogromne rozmiary, wysoka masa oraz cena ograniczą jego popularność do stosunkowo niewielkiej grupy klientów.

Nie to jest jednak jego zadaniem.

Samochód ma pokazać, że elektryczny napęd można zastosować również w najbardziej wymagających konstrukcjach.

Jeżeli duży SUV może zachować swoje możliwości terenowe, zaoferować wysoki komfort i jednocześnie przejechać około 600 km na jednym ładowaniu, oznacza to, że technologia elektryczna staje się coraz bardziej uniwersalna.

Najciekawsze jest to, czego tutaj nie zmieniono

Wiele nowych samochodów elektrycznych bardzo mocno podkreśla swoją odmienność.

Range Rover zrobił coś innego.

Samochód nadal wygląda jak Range Rover.

Nadal ma wysoką pozycję za kierownicą, ogromne nadwozie, luksusowe wnętrze i terenowy charakter.

Największa zmiana odbywa się pod podłogą.

Zamiast dużego silnika spalinowego mamy dwa silniki elektryczne i baterię o pojemności 118,5 kWh.

To może być najlepszy przykład tego, jak elektromobilność stopniowo wchodzi do kolejnych segmentów motoryzacji.

Elektryczny Range Rover pokazuje kierunek rynku

Jeszcze kilka lat temu samochody elektryczne kojarzyły się głównie z kompaktami, sedanami i miejskimi crossoverami.

Dzisiaj producenci elektryfikują coraz większe i bardziej luksusowe samochody.

Range Rover Electric jest tego bardzo dobrym przykładem.

550 KM, 850 Nm, bateria 118,5 kWh i zasięg do około 600 km pokazują, jak daleko zaszła technologia.

Jednocześnie samochód udowadnia, że elektryfikacja nie musi oznaczać rezygnacji z charakteru konkretnej marki.

Range Rover pozostaje Range Roverem.

Po prostu zamiast tankowania benzyny lub oleju napędowego kierowca podłącza go do ładowarki.

I właśnie takie samochody mogą sprawić, że elektromobilność przestanie być postrzegana jako rozwiązanie wyłącznie dla kierowców szukających oszczędnego samochodu na co dzień.

Elektryczny napęd coraz częściej staje się po prostu kolejną technologią napędową – również w samochodach luksusowych, terenowych i bardzo dużych.


Źródła:

  • OTOMOTO News – informacje dotyczące Range Rover Electric, jego parametrów, baterii, osiągów i możliwości terenowych. OTOMOTO News
  • Range Rover – informacje producenta dotyczące elektrycznego Range Rovera.
Udostępnij:
Katarzyna Nowak

Redaktorka — Specjalizuje się w poradnikach dla nowych kierowców EV. Sama "przerobiłam" już wiele aut, zaczynałam od Fiata 126P - dzisiaj VW eUP w ślicznym bordowym kolorze, nie ma takiego drugiego. W elektrykach szukam zawsze tej jednej rzeczy, która nie da mi o danym modelu zapomnieć, wbrew pozorom, to nie takie oczywiste.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.