98,7% nowych samochodów w Norwegii to elektryki. Rekordowy sierpień 2026

Katarzyna Nowak • • 0 komentarzy

Norwegia pobiła kolejny rekord elektromobilności. W sierpniu 2026 roku aż 98,7 proc. nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w tym kraju stanowiły samochody w pełni elektryczne. To najwyższy miesięczny wynik w historii norweskiego rynku. Co ciekawe, w tym samym czasie ogólna sprzedaż nowych aut spadła.

Norwegia od lat jest europejskim liderem samochodów elektrycznych, ale najnowsze dane pokazują, że tamtejszy rynek wszedł już w zupełnie nową fazę. Elektryk nie jest tam jedynie alternatywą dla samochodu spalinowego. W przypadku nowych samochodów stał się praktycznie standardem.

98,7 proc. nowych samochodów to elektryki

Według danych norweskiej organizacji OFV w sierpniu 2026 roku w Norwegii zarejestrowano 13 451 nowych samochodów osobowych. To o 3,4 proc. mniej niż w sierpniu ubiegłego roku.

Mimo spadku całkowitej sprzedaży udział samochodów elektrycznych wzrósł do rekordowych 98,7 proc.. Rok wcześniej było to 96,9 proc.

W praktyce oznacza to, że na każde 100 nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w Norwegii niemal 99 miało wyłącznie napęd elektryczny.

W całym okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku udział samochodów BEV wyniósł już 97,8 proc..

Norweski rynek nowych samochodów jest więc obecnie niemal całkowicie elektryczny.

Volkswagen ID.4 najpopularniejszym samochodem sierpnia

Rekordowy udział elektryków nie oznacza, że wszystkie marki sprzedają się w Norwegii tak samo dobrze. W sierpniu wyraźnie widać było zmiany w rankingu producentów i modeli.

Najczęściej rejestrowanym samochodem osobowym został Volkswagen ID.4. Model osiągnął wynik 710 rejestracji.

Drugie miejsce zajął Toyota bZ4X z wynikiem 630 samochodów, a trzecie BMW iX3 – 486 rejestracji.

To interesująca sytuacja, ponieważ w jednym zestawieniu znalazły się zarówno popularny elektryczny SUV Volkswagena, jak i modele Toyoty oraz BMW.

Norwescy kierowcy mają do wyboru coraz więcej samochodów elektrycznych różnych marek, a rywalizacja nie ogranicza się już do kilku producentów.

Chińskie marki zdobywają coraz większy udział

W norweskich statystykach widać również rosnącą obecność chińskich producentów.

W sierpniu 2026 roku marki XPeng i BYD łącznie odpowiadały za 11,4 proc. rejestracji nowych samochodów osobowych. Rok wcześniej ich wspólny udział wynosił 4,9 proc.

Oznacza to, że w ciągu roku chińskie marki ponad dwukrotnie zwiększyły swój udział w norweskim rynku.

To ważny sygnał dla całej europejskiej motoryzacji. Norwegia jest jednym z najbardziej dojrzałych rynków samochodów elektrycznych, dlatego sukces chińskich marek pokazuje, że klienci coraz częściej porównują samochody na podstawie ceny, wyposażenia, technologii i zasięgu, a nie wyłącznie pochodzenia producenta.

Norwegia nie jest już rynkiem, na którym liczy się tylko Tesla, Volkswagen czy BMW. Chińscy producenci również zaczynają odgrywać coraz większą rolę.

Tesla traci, ale rynek nadal rośnie bez niej

Jednym z najbardziej widocznych elementów sierpniowych danych jest sytuacja Tesli.

W porównaniu z sierpniem 2025 roku Tesla zarejestrowała w Norwegii o 2387 samochodów mniej. To bardzo duża różnica jak na jeden miesiąc.

Jednocześnie wszystkie pozostałe marki razem zwiększyły liczbę rejestracji o 1921 samochodów.

Według OFV oznacza to, że gdyby wyłączyć Teslę z porównania, norweski rynek nowych samochodów wzrósłby o około 17 proc..

Nie oznacza to jednak, że Tesla przestała być ważnym producentem w Norwegii. W całym okresie od początku roku nadal pozostaje liderem pod względem liczby rejestracji. Jej przewaga nad Toyotą wyraźnie się jednak zmniejszyła.

Norweski rynek pokazuje więc coraz większą konkurencję pomiędzy producentami samochodów elektrycznych.

Dlaczego Norwegia tak szybko przeszła na elektryki?

Norwegia od wielu lat prowadzi politykę, która sprawia, że samochody elektryczne są atrakcyjną alternatywą dla aut spalinowych.

Znaczenie mają między innymi:

  • preferencje podatkowe dla samochodów elektrycznych,
  • rozwinięta infrastruktura ładowania,
  • duży wybór modeli BEV,
  • wysoka świadomość ekologiczna kierowców,
  • korzystne warunki użytkowania samochodów elektrycznych.

Ważną rolę odgrywa również norweska energetyka. Kraj posiada bardzo duży udział energii wodnej w produkcji prądu, co sprawia, że samochody elektryczne dobrze wpisują się w tamtejszy system energetyczny.

Nie oznacza to jednak, że każdy kierowca w Norwegii kupuje elektryka wyłącznie ze względów ekologicznych.

Dla wielu osób ważne są również koszty eksploatacji, komfort jazdy, dostępność modeli oraz warunki finansowe zakupu.

Norwegia pokazuje, co dzieje się po osiągnięciu 90 proc. udziału EV

Najciekawszy w norweskich danych jest nie tylko sam rekord 98,7 proc., ale również to, co dzieje się z rynkiem po osiągnięciu tak wysokiego udziału elektryków.

Jeszcze kilka lat temu wzrost z 50 do 60 proc. był bardzo dużą zmianą. Dzisiaj Norwegia zbliża się do poziomu, w którym dalszy wzrost udziału BEV jest już ograniczony matematycznie.

Przejście z 90 do 95 proc. oznacza ogromną zmianę na rynku. Natomiast przejście z 97 do 98 proc. jest już znacznie mniejszym krokiem.

Dlatego w kolejnych miesiącach warto patrzeć nie tylko na sam udział elektryków, ale również na:

  • liczbę sprzedawanych samochodów,
  • tempo wymiany starszych aut,
  • udział elektrycznych samochodów dostawczych,
  • rozwój infrastruktury ładowania,
  • ceny nowych i używanych samochodów BEV.

Norwegia jest już na etapie, w którym najważniejsza zmiana dotyczy nie tego, czy nowy samochód będzie elektryczny, ale jak szybko starsze samochody spalinowe znikną z dróg.

A co z samochodami dostawczymi?

W przypadku samochodów osobowych Norwegia praktycznie zakończyła przechodzenie na napędy elektryczne. Nie oznacza to jednak, że wszystkie segmenty motoryzacji są już równie zelektryfikowane.

W sierpniu 2026 roku zarejestrowano tam 3139 nowych samochodów dostawczych. Ich sprzedaż wzrosła o 10,6 proc. rok do roku.

Udział samochodów elektrycznych w tym segmencie wyniósł 44,9 proc.

To znacznie mniej niż w przypadku samochodów osobowych.

Norweskie dane pokazują więc, że elektryfikacja samochodów dostawczych przebiega wolniej. Wynika to między innymi z większych wymagań dotyczących zasięgu, ładowności, czasu pracy oraz kosztów zakupu pojazdów.

To właśnie samochody dostawcze mogą być jednym z kolejnych dużych wyzwań dla europejskiej elektromobilności.

Czy Polska może kiedyś osiągnąć podobny wynik?

Porównywanie Polski i Norwegii jest interesujące, ale wymaga ostrożności.

Oba kraje mają zupełnie inne warunki rynkowe, gospodarcze i podatkowe. Norwegia od lat wspiera zakup samochodów elektrycznych, a jej rynek jest znacznie bardziej dojrzały.

Polska znajduje się na wcześniejszym etapie elektryfikacji.

W naszym kraju samochody elektryczne nadal stanowią mniejszą część nowych rejestracji, a wielu kierowców zwraca uwagę przede wszystkim na cenę zakupu, zasięg oraz dostępność infrastruktury ładowania.

Nie oznacza to jednak, że Polska nie może zwiększać udziału BEV.

Rozwój oferty samochodów elektrycznych, spadek cen baterii, rozwój sieci ładowania oraz odpowiednie warunki finansowe mogą stopniowo zmieniać decyzje kierowców.

Norwegia pokazuje, że bardzo wysoki udział elektryków w nowych samochodach jest możliwy. Nie oznacza to jednak, że identyczny wynik pojawi się automatycznie w każdym europejskim kraju.

Norwegia jest już praktycznie całkowicie elektryczna, ale to nie koniec zmian

Sierpniowe dane norweskiego rynku są kolejnym dowodem na to, że samochody elektryczne mogą stać się dominującym napędem w sprzedaży nowych samochodów.

98,7 proc. udziału BEV to wynik, który jeszcze kilka lat temu wydawał się bardzo odległy.

Dzisiaj Norwegia pokazuje, jak wygląda rynek, na którym samochód elektryczny jest pierwszym wyborem dla niemal każdego kupującego nowy samochód osobowy.

Jednocześnie rosnąca obecność chińskich producentów i zmiany w rankingu marek pokazują, że elektryfikacja nie oznacza końca konkurencji.

Wręcz przeciwnie. Producenci coraz mocniej walczą o klientów, a kierowcy mają do wyboru coraz więcej modeli.

Norwegia nie jest już przykładem przyszłości. Jest przykładem rynku, który tę przyszłość już osiągnął.

Dla Polski i pozostałych krajów Europy najważniejsze pytanie brzmi teraz: jak szybko podobne zmiany będą zachodzić na ich rynkach?


Źródła:

Udostępnij:
Katarzyna Nowak

Redaktorka — Specjalizuje się w poradnikach dla nowych kierowców EV. Sama "przerobiłam" już wiele aut, zaczynałam od Fiata 126P - dzisiaj VW eUP w ślicznym bordowym kolorze, nie ma takiego drugiego. W elektrykach szukam zawsze tej jednej rzeczy, która nie da mi o danym modelu zapomnieć, wbrew pozorom, to nie takie oczywiste.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.