Europa buduje sieć szybkiego ładowania dla samochodów elektrycznych

Łukasz 0 komentarzy

Podróż samochodem elektrycznym przez kilka europejskich krajów staje się coraz łatwiejsza. Unia Europejska rozwija sieć szybkich stacji ładowania wzdłuż najważniejszych tras, a nowe inwestycje mają ograniczyć jeden z największych problemów elektromobilności – konieczność szczegółowego planowania długiej podróży.

Nie chodzi już wyłącznie o budowanie pojedynczych ładowarek w dużych miastach. Coraz większy nacisk kładzie się na całe korytarze transportowe, dzięki którym kierowca będzie mógł przejechać setki lub tysiące kilometrów bez zastanawiania się, czy po drodze znajdzie odpowiednią stację.

Ładowarka ma być tam, gdzie prowadzi droga

Przez wiele lat rozwój infrastruktury EV koncentrował się przede wszystkim na miastach. Ładowarki pojawiały się przy centrach handlowych, hotelach, biurowcach czy parkingach.

Dla codziennego użytkownika samochodu elektrycznego jest to bardzo ważne, ale nie rozwiązuje problemu długich podróży.

Dlatego kolejnym etapem rozwoju elektromobilności jest budowa szybkich ładowarek bezpośrednio przy głównych trasach.

Chodzi przede wszystkim o autostrady i drogi ekspresowe łączące największe europejskie miasta oraz państwa.

Europa inwestuje w całe korytarze transportowe

Komisja Europejska i unijna agencja CINEA wspierają projekty rozbudowy infrastruktury ładowania obejmujące wiele państw. Jedna z dużych inicjatyw obejmuje 23 kraje europejskie, w tym Polskę, Czechy, Litwę, Łotwę, Rumunię i Słowację. ([cinea.ec.europa.eu](https://cinea.ec.europa.eu/featured-projects/eu-network-charging-stations-electrifies-long-distance-driving_en))

W ramach takich projektów powstają nowe stacje szybkiego ładowania z punktami o mocy sięgającej 150 i 350 kW.

Ich zadaniem jest stworzenie spójnej infrastruktury na długich trasach, a nie tylko zwiększenie liczby ładowarek w konkretnym mieście.

350 kW zaczyna mieć znaczenie

Jeszcze kilka lat temu ładowarka o mocy 150 kW była uznawana za bardzo szybkie rozwiązanie. Dzisiaj na rynku pojawia się coraz więcej samochodów, które mogą przyjmować znacznie większą moc.

Najbardziej zaawansowane modele potrafią wykorzystywać ładowarki o mocy 250, 300 czy nawet ponad 350 kW.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy samochód będzie ładował się z taką mocą. Ostateczna prędkość zależy od samochodu, temperatury baterii, poziomu naładowania oraz charakterystyki konkretnego akumulatora.

Wysoka moc stacji daje jednak możliwość skrócenia postoju tym kierowcom, których samochody potrafią ją wykorzystać.

Najważniejsza będzie lokalizacja

Sama moc ładowarki nie rozwiązuje wszystkiego.

Dla kierowcy jadącego na przykład z Polski do Włoch ważniejsze może być to, czy co kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów znajdzie odpowiednią stację, niż to, czy konkretna ładowarka ma 250 czy 350 kW.

Dlatego europejska infrastruktura musi być przede wszystkim gęsta, przewidywalna i równomiernie rozmieszczona.

Jeżeli jedna stacja będzie znajdowała się przy autostradzie co 150–200 kilometrów, kierowca będzie mógł spokojnie zaplanować podróż. Jeżeli pomiędzy kolejnymi punktami pozostanie kilkaset kilometrów bez szybkiego ładowania, nawet bardzo szybka ładowarka nie rozwiąże problemu.

Polska jest ważną częścią europejskiej układanki

Polska ma szczególne znaczenie dla europejskiego transportu. Przez nasz kraj przebiegają ważne trasy łączące zachód Europy z państwami bałtyckimi, Europą Środkową i południem kontynentu.

Rozwój infrastruktury w Polsce będzie więc ważny nie tylko dla polskich kierowców.

Coraz więcej zagranicznych kierowców elektrycznych będzie przejeżdżało przez Polskę w drodze do Niemiec, Czech, Austrii, Litwy czy innych państw.

Dlatego szybkie ładowarki przy głównych polskich trasach mogą stać się częścią znacznie większej europejskiej sieci.

Nie tylko autostrady

Duże znaczenie będą miały również drogi niższej kategorii.

Jeżeli infrastruktura będzie rozwijana wyłącznie przy autostradach, kierowca nadal może mieć problem z dotarciem do mniejszych miejscowości, atrakcji turystycznych czy hoteli.

W praktyce potrzebne są więc dwa poziomy infrastruktury.

Pierwszy to szybkie huby przy głównych trasach, pozwalające szybko kontynuować podróż.

Drugi to wolniejsze i średnio szybkie ładowarki w miastach, hotelach, restauracjach, miejscach turystycznych i na lokalnych parkingach.

Europejskie podróże EV mogą wyglądać zupełnie inaczej

Jeszcze kilka lat temu wyjazd samochodem elektrycznym z Polski do Chorwacji, Francji czy Włoch wymagał znacznie większego przygotowania niż podróż samochodem spalinowym.

Kierowca musiał sprawdzać aplikacje wielu operatorów, planować postoje i często zostawiać sobie dodatkowy zapas energii na wypadek niedziałającej ładowarki.

Rozwój europejskiej infrastruktury stopniowo zmienia ten model.

Docelowo kierowca ma po prostu wpisać cel podróży do nawigacji, a samochód sam zaproponuje postoje przy odpowiednich stacjach.

Wtedy różnica pomiędzy podróżą EV a samochodem spalinowym będzie znacznie mniejsza.

Coraz ważniejsza będzie liczba stanowisk

Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych pojawia się jeszcze jeden problem: kolejki.

Jedna szybka ładowarka przy autostradzie może wystarczyć dzisiaj. Za kilka lat w tym samym miejscu może zatrzymywać się kilkadziesiąt samochodów dziennie.

Dlatego przyszłość należeć będzie prawdopodobnie do dużych hubów z wieloma stanowiskami, a nie pojedynczych urządzeń.

Takie miejsca mogą również łączyć ładowanie z restauracją, sklepem, kawiarnią czy miejscem odpoczynku.

To zmieni również sposób projektowania samochodów

Rozwój szybkiej infrastruktury może mieć wpływ również na samych producentów samochodów.

Jeżeli kierowca wie, że na trasie bez problemu znajdzie szybką ładowarkę, nie musi wybierać samochodu wyłącznie ze względu na ogromną baterię.

Możliwe więc, że przyszłe EV będą miały mniejsze akumulatory, ale będą znacznie szybciej je ładować.

To korzystne zarówno dla ceny samochodu, jak i jego masy oraz zużycia energii.

Czy wkrótce pojedziemy elektrykiem po Europie bez planowania?

Jeszcze nie. Infrastruktura nadal jest nierówna, a w poszczególnych krajach różnice są bardzo duże.

Jednak kierunek zmian jest wyraźny.

Europa nie buduje już wyłącznie pojedynczych punktów ładowania. Coraz częściej powstają całe korytarze szybkiego ładowania, które mają umożliwić swobodne przemieszczanie się pomiędzy państwami.

To właśnie może być jeden z najważniejszych etapów rozwoju elektromobilności.

Największa zmiana będzie niewidoczna

Najlepsza infrastruktura ładowania to taka, o której kierowca przestaje myśleć.

Jeżeli jadąc elektrykiem z Warszawy do Barcelony nie będziemy zastanawiać się, gdzie znajduje się kolejna ładowarka, tylko samochód sam wybierze odpowiedni punkt i zarezerwuje odpowiedni czas na postój, elektromobilność osiągnie kolejny poziom.

Europa właśnie w tym kierunku zmierza.

Rozbudowa szybkich stacji przy głównych trasach może sprawić, że samochód elektryczny przestanie być postrzegany jako pojazd dobry przede wszystkim do jazdy po mieście.

Coraz częściej będzie po prostu normalnym samochodem na europejskie wakacje, podróż służbową czy spontaniczny weekendowy wyjazd.

A kiedy infrastruktura będzie wystarczająco gęsta, największą zaletą nie będzie już liczba ładowarek. Będzie nią fakt, że kierowca przestanie zwracać na nie uwagę.


Źródła:

  • Komisja Europejska / CINEA – projekty rozwoju sieci ładowania pojazdów elektrycznych w Europie.
  • European Alternative Fuels Observatory – dane dotyczące rozwoju europejskiej infrastruktury ładowania.
Udostępnij:
Łukasz

Zafascynowany motoryzacją elektryczną, zaczynałem kilka lat temu od Renault ZOE ... teraz BEV Hyundai Inster i hybryda plug-in jako drugie autko, w planach całkowite przejście na BEV w 2028 roku.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.